Od czerwonej lampy do Tarnowa - Marek Tumiłowicz pokazuje swój szlak

W tarnowskiej Filii nr 9 „Krzyż” zrobi się bardzo fotograficznie i całkiem osobiście 📷. Na ścianach pojawią się obrazy Marka Tumiłowicza, a sam wernisaż ma szansę przyciągnąć tych, którzy lubią, gdy wystawa zaczyna się nie od wielkich deklaracji, tylko od zwykłego życia złapanego w kadr.
Filia nr 9 „Krzyż”, ul. Krzyska 116 - 12 maja - 12 czerwca 2026 r.
Wernisaż: 12 maja (wtorek), godz. 16:30
Komisarz wystawy: Marta Kamykowska
- „Rocks and Roads” wyrasta z drogi, nie z jednego wielkiego planu
- Tarnowska biblioteka pokazuje tę historię bez zadęcia, za to z charakterem
„Rocks and Roads” wyrasta z drogi, nie z jednego wielkiego planu
Marek Tumiłowicz opowiada o fotografii tak, jakby przez lata zbierał do niej drobne, pozornie zwyczajne sceny. Zaczęło się bardzo wcześnie - od przedszkolnej ciemni, czerwonej lampy, zapachu odczynników i tego dziecięcego zdumienia, że obraz może pojawić się na papierze. Potem przyszły szkolne lata, aparat ojca - Pentacon - i pierwsze własne próby, które długo musiały poczekać na swój moment.
Z czasem w jego fotograficznej historii pojawiły się studenckie wyjazdy autostopem do Europy Zachodniej, a po upadku muru także Berlin Zachodni i zakup Practiki BX20. To już był sprzęt do zadań specjalnych - przydawał się przy rodzinnych wyprawach, zdjęciach dzieci, wakacjach i przyrodniczych wypadach. Później, w epoce cyfrowej, aparat wchodził też do świata po godzinach pracy - na konferencje, szkolenia i firmowe spotkania. Życie zawodowe, jak sam przyznaje, nie zostawiało zbyt wiele miejsca na rozwijanie fotograficznego warsztatu.
“Zrozumiałem, że raczej zostanę robiącym zdjęcia turystą niż fotografem.”
Tarnowska biblioteka pokazuje tę historię bez zadęcia, za to z charakterem
Dopiero później, już na spokojniejszym etapie życia, wrócił do fotografii szerzej i bardziej świadomie. Wstąpił do Tarnowskiego Towarzystwa Fotograficznego, zaczął naukę w Otwartej Pracowni Fotograficznej i - jak sam mówi - zbliżył się do własnych możliwości bez udawania, że trzeba od razu zostać wielkim mistrzem. To właśnie ten ludzki, trochę autoironiczny ton sprawia, że wystawa brzmi ciekawie jeszcze zanim wejdzie się do sali.
„Rocks and Roads” w Tarnowie zapowiada się więc nie tylko jako pokaz zdjęć, ale też jako spotkanie z czyjąś drogą do fotografii - od dziecięcego zachwytu po dojrzałe, spokojne patrzenie. W tle jest też ważny lokalny kontekst, bo ekspozycję przygotowano we współpracy z Tarnowskim Towarzystwem Fotograficznym 🖼️. Warto zajrzeć, jeśli lubicie wystawy, które mają w sobie trochę pamięci, trochę ruchu i sporo prawdziwego życia.
na podstawie: Miejska Biblioteka Publiczna w Tarnowie.
Ostatnie Artykuły

Od czerwonej lampy do Tarnowa - Marek Tumiłowicz pokazuje swój szlak

Bajkowe postacie wracają do biblioteki - Tarnów czeka na małe święto

Przedszkolaki wchodzą do biblioteki - Tarnów szykuje małą książkową przygodę

W Tarnowie padły mocne słowa o przyszłości munduru i sztucznej inteligencji

Półkolonie w Tarnowie cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Zostało mało czasu na dokumenty

Tarnowskie maszkarony wyjdą na ulice. Ruszył konkurs z finałem na rynku

Źle się poczuła pod Wojniczem - auto wpadło w rów melioracyjny

Ostatni dzwonek w Juniorze Biznesu. Tarnowskie projekty czekają na głosy

Setki autografów w jednym miejscu. Prywatny zbiór trafi do galerii

Pierwszy taki turniej w Arenie Jaskółka. Tarnów zobaczy akrobatykę sportową

Laureatka z Ciężkowic wywalczyła pierwsze miejsce w policyjnym konkursie

Tarnowskie Centrum Kultury robi majową przerwę na jeden dzień

Tarnów wchodzi w erę AI - między ciekawością a realną zmianą

