Tarnowianin walczył z bólem. Potem zajął drugie miejsce w łuczniczej „jeździe bez trzymanki”

Tarnowianin walczył z bólem. Potem zajął drugie miejsce w łuczniczej „jeździe bez trzymanki”

FOT. UM Tarnów

Paweł Szura wrócił z Węgier z kontuzjowaną ręką, ale nie odłożył łuku na długo. W Rybniku wystartował w zawodach, podczas których strzelano między innymi do ruchomych figur, gumowego rekina i niedźwiedzia ustawionego 130 metrów od zawodników. Tarnowski reprezentant wywalczył tam drugie miejsce.

Paweł Szura jest prezesem, trenerem i zawodnikiem tarnowskiego Stowarzyszenia Brygada Vrihedd. W ostatnim czasie rywalizował zarówno w mistrzostwach świata w węgierskim Szilvásvárad, jak i w turnieju „Hajmatowe gupoty” w Rybniku. Oba starty przyniosły mu zupełnie inne doświadczenia.

  • Kontuzjowana ręka nie przerwała walki o wynik na Węgrzech
  • W Rybniku poobijane strzały trafiły na nietypowe cele

Kontuzjowana ręka nie przerwała walki o wynik na Węgrzech

Do Szilvásvárad pojechał z bólem ręki, który utrzymywał się już od kilku tygodni. W trakcie zawodów uraz się pogłębił, jednak Szura zdecydował się kontynuować rywalizację. Stosował maści i leki, a mimo dolegliwości naciągał mongolski łuk i strzelał do końca.

Ostatecznie zajął 20. miejsce w gronie światowej czołówki. Sam zawodnik uznał ten rezultat za bardzo dobry, zwłaszcza przy problemach zdrowotnych.

To wspaniały wynik wywalczony w trudnych warunkach, ale też potężna, sportowa lekcja pokory.

Szura zwrócił uwagę, że poziom zawodników ze Słowacji i Węgier pokazuje, jak wymagająca jest walka o ścisłe podium. Dla tarnowskiego łucznika start był więc nie tylko sprawdzianem formy, lecz także porównaniem własnych umiejętności z czołówką dyscypliny.

W Rybniku poobijane strzały trafiły na nietypowe cele

Po powrocie z Węgier mongolski łuk trafił na stojak. W rybnickim turnieju Szura używał łuku krymsko-tatarskiego, który pracuje znacznie miękko i łagodnie. Sprzęt nie był jeszcze przez niego dobrze wystrzelany, a część strzał była poobijana. Mimo to właśnie ta zmiana przyniosła mu drugie miejsce.

Formuła zawodów wymagała nie tylko celności, ale też szybkiego dostosowania się do nietypowych konkurencji. Organizatorzy przygotowali między innymi:

  • pancerne figury, w których trafienie poza miękki punkt mogło rozbić strzałę,
  • gumowego rekina umieszczonego w stawie, gdzie niecelny strzał oznaczał utratę strzały w wodzie,
  • ruchome wahadła i zwierzęta 3D,
  • strzelanie z drewnianego konia poruszającego się po szynach,
  • figurę niedźwiedzia 3D ustawioną w odległości 130 metrów.

Paweł Szura określił rybnicką imprezę jako „łuczniczą jazdę bez trzymanki”. Drugie miejsce zdobył więc nie na dobrze znanym i dopracowanym zestawie, lecz po zmianie łuku i z użyciem zużytych strzał. Dla zawodnika z Tarnowa był to konkretny sprawdzian umiejętności w warunkach dalekich od przewidywalnego treningu.

na podstawie: Urząd Miasta w Tarnowie.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Tarnów). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji