Edward Sokołowski urodził się 11 czerwca 1909r. w Mścibowie. Do 21 roku życia pozostawał na utrzymaniu rodziców i wtedy też ukończył szkołę powszechną oraz gimnazjum. W roku 1930 roku został powołany do obowiązkowej służby wojskowej, którą pełnił w Wołkowysku. Przez następne cztery lata do 1934 roku, w stopniu kaprala służył jako żołnierz nadterminowy. Po przeniesieniu do rezerwy 1 kwietnia 1934 roku wstąpił w szeregi Policji Państwowej. Po ukończeniu pięciomiesięcznego kursu w Szkole Policji w Mostach Wielkich został przydzielony do służby w województwie krakowskim, z przydziałem do Tarnowa, gdzie pracował do wybuchu II wojny światowej. Początkiem września 1939 roku, w związku z naporem wojsk niemieckich i zarządzoną ewakuacją, wyjechał na wschód w okolicę Bugu i walczył z najeźdźcą. To właśnie tam trafił do niemieckiej niewoli i obozu tymczasowego. Wykorzystując chaos wojenny oraz pomoc ludności cywilnej udało mu się stamtąd uciec. Bardzo pomocna w ucieczce i jego powrocie do Tarnowa okazała się znajomość języka rosyjskiego i niemieckiego. Pod koniec 1939 roku pod groźbą kary śmierci Edward Sokołowski zgłosił się do służby w szeregach Policji Polskiej mundurowej, którą pełnił do czasu wkroczenia wojsk Armii Czerwonej, czyli do 20 stycznia 1945r.

Przodownik Sokołowski pracował w policji śledczej tarnowskiej policji i przydzielany był do najtrudniejszych spraw kryminalnych. Wspólnie ze starszym przodownikiem Piotrem Antoniszakiem, przodownikiem Markiem Marcem oraz posterunkowym Piotrem Lupą pracował m.in. nad jedną z najstraszniejszych zbrodni tamtych lat - zabójstwa dwóch strażaków Tomasza Banasia i Piotra Gwoździa, do którego doszło w tarnowskim ratuszu.

To właśnie Edwardowi Sokołowskiemu Policyjna Izba Tradycji, mieszcząca się obecnie w budynku komisariatu Tarnów-Centrum przy ul. Narutowicza 4, zawdzięcza jeden z cenniejszych eksponatów - rower przedwojennego policjanta. Należący do niego i wykorzystywany podczas służby jednoślad został w 1939 roku ukryty i dopiero na początku lat 90-tych, przekazany tworzącej się Policyjnej Izby Tradycji przez jego syna Zygmunta, również służącego wiele lat w tarnowskiej policji.